Lawenda i Puszcza – wiele wspólnego

Chronologicznie.

Piotrka poznałem 3 lata temu “na kuchni” Vipassany. Chodził boso i gotował nam wyśmienitą kawę po rumuńsku. Przesympatyczny człowiek, źródło naturalnej radości. Wtedy myślałem, że jego nagie stopy to jakiś stan przejściowy, okres próbny, chwilowa fascynacja. Myliłem się. On dawno temu tak wybrał i już tak żyje, tak ma. Permanentnie, przez 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, 4 pory roku, forever.

6 miesięcy później (październik 2013) wychodzę z podziemi metra, do pracy. Jest bardzo, bardzo wcześnie. Rondem Dmowskiego przejeżdżają o tej porze 2 samochody i 1 zabłąkany tramwaj, pewnie pierwszy z zajezdni. Ciemno. Słyszę swoje imię, odwracam się, widzę kontur postaci, a potem… rozpoznaję Piotra! Co on tu robi? Rolnik z Warmii w środku nocy, w środku Warszawy. Stoi pod Rotundą całkiem BOSO na zimnym betonie, a obok w klatce zamknięty kolega. Greenpeace jako żywo. Ratują załogę statku, uwięzioną przez Rosjan na wodach Arktyki. Więcej – ratują Arktykę przed grabieżą.

Ten obrazek wiele wyjaśnia, ale wciąż nawet w 1% nie definiuje tego, kim Piotr jest i czym się zajmuje.

Kiedyś ocalił Dolinę Rospudy ( nie sam, oczywiście 😉 ), dzisiaj staje w obronie Puszczy. W razie potrzeby jedzie na miejsce, do lasu. Kiedy indziej przykuwa się do dachu Ministerstwa Środowiska w oczekiwaniu na rozmowy z tymi, których naród upoważnił do sprawowania władzy.

Kilka dni temu z uwagą słuchałem, jak opowiada, co tak naprawdę wydarzyło się w Puszczy Białowieskiej i dlaczego mamy to, co mamy. Mówił pięknie i treściwie o procesach zachodzących w przyrodzie oraz o tym, jakie skutki ma ingerencja człowieka w te procesy. W jego słowach słychać było smutną nutę troski, ale też wielką determinację.

“Skoro minister Szyszko podjął jednoosobową decyzję o wycince Puszczy, to ja podejmuję tak samo jednoosobową decyzję, że żadnej wycinki nie będzie”

Podzielił się z nami zaledwie garstką swojej wiedzy i doświadczenia. Ale to wystarczyło, żeby taki jak ja mieszczuch-dyletant zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie mamy czasu. Planeta umiera szybciej, niż mi się wydawało. Działać musimy TERAZ, inaczej będzie za późno. A to, czego próbuje obecny minister środowiska naciskany przez grupy interesów, jak wielkim zagrożeniem i gwałtem na naturze. Ludzie, w imię chwilowego materialnego zysku chcecie zniszczyć las? Jeśli go tkniecie, uruchomicie lawinę degradacji, bez możliwości odwrotu.

Wrażliwości i mądrości, jaką posiada Piotrek, długo musiałbym się uczyć. Zresztą, mieszkając w mieście uważam, że i tak nauka poszłaby, nota bene, w las.

Piotr Romanowski pisze wiersze i niejeden wiersz można by napisać o nim.

Piotr i Salomon

Piotr i Salomon

Asię poznałem tydzień temu na Lawendowym Polu w Nowym Kawkowie. Asia nie chodzi boso, ale sandałki, które nabyła 14 lat temu, nosi do dzisiaj.

W 2000r. oddała swój miejski biznes w inne ręce i przeprowadziła się na wieś. Permanentnie, forever. Czyli zrobiła to, o czym tysiące niewolników korporacji przynajmniej raz w życiu zamarzyło, ale tego marzenia nie zrealizowało. W obawie przed stratą, z braku precyzyjnej wizji, braku wystarczającej wiedzy bądź z jeszcze innych powodów. Ona zrealizowała. Znalazła ziemię na Warmii i przeniosła tam łemkowską chyżę (taki drewniany dom) z gór. W środku ulepiła wielki gliniany piec, który im ogrzewa wodę, pomaga wypiekać chleb i w ogóle wnosi niepowtarzalny klimat. Na zewnątrz wysiała lawendę, której plantacja po 4 latach dała pierwszy plon. Dzisiaj wytwarza z niej cuda – od syropów po perfumy i olejki. Wszystko ekologiczne, bez sztucznych nawozów i chemicznych dodatków. Dwa lata temu otworzyła Lawendowe Muzeum Żywe, a ja właśnie oglądałem przepiękny film o historii jego powstania.

Joanna Posoch napisała książkę (“Lawendowe Pole, czyli jak opuścić miasto na dobre”) i o niej samej też z całą pewnością można by książkę napisać. A wczoraj obroniła pracę dyplomową z dziedziny zielarstwa 🙂

Pole Lawendowe

Asia i Piotr są małżeństwem. Zaprosili mnie na Warmię, z propozycją, żebym poprowadził jogę dla uczestników Lawendowej Majówki…

 

Komentarze

Leave your thought