Mniej lub bardziej radosna, ale zawsze tfu-rczość

Czy ja jestem kreatywny?

Wydaje mi się, że tak. Przynajmniej w pisaniu. Po czym to poznaję?

Po zwrotach i sformułowaniach, które publikuję, a niedługo potem (dziwne, że nie wcześniej) widzę je u innych. Są to:

  • fragmenty tytułów lub całe tytuły
  • tematy warsztatów
  • opisy warsztatów / zajęć
  • teksty zachęty do wzięcia udziału w czymśtam
  • spontaniczne społecznościowe “chwyty marketingowe”

I dobrze. Ludzie się inspirują od siebie nawzajem. W końcu na tym też polega rozwój. Nie każdy musi być kreatorem w każdej dziedzinie, a pisanie mimo wszystko wymaga odrobiny polotu. Gdy go zabraknie, czytelnik skazany jest na nudę, przedzieranie się przez flaki z olejem, déjà vu specyfikacji technicznej robota kuchennego albo umowy z operatorem kablówki. Oczywiście pisać każdy może, podobnie jak śpiewać 😉

Kiedyś usłyszałem o badaniu socjologicznym, z którego wynikało, że statystyczny jogin nie jest bardzo twórczy. Jest raczej rzemieślnikiem, idzie utartą ścieżką albo uciera własną tam, gdzie mu pokazują. W świetle tych faktów nie czuję się statystycznym joginem… 😉

Komentarze

Leave your thought